ROZWAŻANIA TEORETYCZNE
Zależność człowieka od Boga w używaniu dóbr doczesnych
6 3 Gdyby ktoś zrodził nawet stu synów i żył wiele lat, i dni jego lat się pomnożyły*, lecz dusza jego nie nasyciła się dobrem i nawet pogrzebu by nie miał - powiadam: Szczęśliwszy od niego nieżywy płód,
4 bo przyszedł jako nicość i odchodzi w mroku, a imię jego mrokiem zakryte;
5 i nawet słońca nie widział, i nie wie niczego; on większy ma spokój niż tamten.
6 A tamten gdyby nawet tysiące lat przeżył, a szczęścia nie zażył żadnego - czyż nie zdąża z wszystkimi na jedno miejsce?
7 Wszelka praca człowieka - dla jego ust, a jednak żądza jego nie zaspokojona.
8 Bo czym góruje mędrzec nad głupcem? Czym biedny, co wie, jak radzić sobie w życiu?
9 Lepsze jest to, na co oczy patrzą, niż nie zaspokojone pragnienie. To również jest marność i pogoń za wiatrem.
10 To, co jest, zostało już dawno nazwane, i postanowiono, czym ma być człowiek: toteż nie może on z tym się prawować, który mocniejszy jest od niego.
11 Bo im więcej przy tym słów, tym większa marność: co człowiekowi z tego przyjdzie?
12 A któż to wie, co w życiu dobre dla człowieka, dopóki liczy marne dni swego życia, które jakby cień przepędza? Bo kto oznajmi człowiekowi, co potem będzie pod słońcem?